Za to gdy w ruch rusza broń palna, a postacie rozpoczynają wymianę amunicji i materiałów wybuchowych, wtedy reżyser naprawdę pokazuje na co go stać. Nie obędzie się bez eksplodujących samochodów, strzelanin z mnogą ilością przeciwników, scen w wąskich korytarzach. Zobaczymy też świetny pojedynek jeden na jednego, który przepisuje walki kung-fu z filmów wuxia na gangsterskie kino akcji, zapewniając widzom emocjonujące sceny. Ponadto Lung Ti, który osiągnął sławę dzięki scenom walk wręcz w produkcjach typu Tien ya, ming yueh tao (znany też jako The Magic Blade, 1976), ma tutaj okazję podnieść miecz i pokazać, że nie zapomniał, jak go użyć, by pozbyć się kilku przeciwników w bardzo szybkim czasie.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą John Woo. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą John Woo. Pokaż wszystkie posty
czwartek, 24 stycznia 2013
Ying hung boon sik, John Woo, 1986.
Widać więc wyraźnie, że w produkcji pojawia się także spora doza sentymentu za dawnymi, prostszymi czasami, kiedy wiadomo było, komu można ufać, honor kierował poczynaniami przestępców, a przyjaciele nie wbijali sobie noża w plecy. Ten okres, pokazany w radosnych scenach początkowych, znika jednak bezpowrotnie. John Woo pokazuje, że nastąpiła zmiana. Każdy może być zły, każdy może zdradzić, a akcja jest bardziej agresywna, nieprzewidywalna i widowiskowa. Mimo to „stara gwardia” wychodzi ostatecznie na powierzchnię i pokazuje, że nawet w czasach zgnilizny mentalnej ludzka godność i szacunek liczą się najbardziej.
Subskrybuj:
Posty (Atom)

